Czy laser sprawdza czy to ksiądz?

Przełom w sprawie laserowych mierników

Udało mi się zdobyć treść opinii sądowej dotyczącej laserowych mierników prędkości używanych przez polską policję. Na podstawie tej opinii kierowca został uniewinniony a policja nie apelowała wyroku ani nie podważyła poprawności opinii. Opinia de facto podważa poprawność wszystkich pomiarów laserowymi miernikami prędkości, w każdych warunkach, także z małej odległości, nawet kiedy są one dokonane zgodnie z przyjętymi na całym świecie standardami wykonywania takich pomiarów, nawet kiedy operator wykonał wszystkie wymagane instrukcją testy, nawet kiedy jest dowód wideo, co zostanie szczegółowo wyjaśnione.

Treść całości opinii tutaj: opinia Kraśnik

Opinia powinna być załączona do każdej sprawy dotyczącej pomiarów laserowym miernikiem prędkości. Może być także użyta moim zdaniem do tego aby wzruszyć setki wyroków skazujących dotyczących pomiarów laserowym miernikiem prędkości. W przypadkach osób które zostały skazane na podstawie opinii biegłego Teterycza, opinia może być podstawą żądania odszkodowania od tego biegłego bo to on jest autorem powyższej opinii. Problem polega na tym, że ten biegły potrafił pisać opinie na podstawie których skazano wiele osób nawet w przypadkach kiedy:

  • pomiary były wykonywane z rażącym naruszeniem procedur wymaganych przez producenta
  • pomiary były wykonywane z bardzo dużej odległości rzędu 700 m co zostało zakazane w USA w związku z profesjonalnymi testami wykonanymi z powodu decyzji sądu. Wedle standardów przyjętych w USA nie wolno traktować pomiarów z odległości powyżej 1000 stóp (~300m) jako dowodów.
  • operator nie wykonał testów urządzenia wymaganych przez instrukcję
  • kierowca przedstawił dowody z innego urządzenia rejestrującego że nie przekroczył prędkości

Opinia jest przełomowa bo de facto oznacza że ŻADEN pomiar przy pomocy lidaru (laserowego miernika prędkości) nie powinien być uznany przez sąd jako dowód bo w wiązce lidaru w każdej chwili, na chwilę mogą się pojawić inne obiekty. Inne samochody na drodze są tutaj najmniejszym problemem. Skoro wiązka lidaru jest bardzo cienkim stożkiem, kropla deszczu albo komar, mucha czy inny owad w odległości kilku metrów od urządzenia zakłóci wiązkę tak samo jak samochód który jest kilkadziesiąt albo kilkaset metrów od urządzenia. Dowód oskarżyciela w postaci wideo nie pozwoli wyeliminować takiej możliwości bo na każdą klatkę wideo przypada wiele oddzielnych pomiarów odległości wykonywanych przez lidar. Na przykład, urządzenie TruCAM w przyzwoitej rozdzielczości wykonuje dowód wideo z max. prędkością 14 klatek na sekundę podczas gdy lidar wykonuje 100 do 125 pulsów (pomiarów odległości) na sekundę.

Ja osobiście, jako doświadczony projektant urządzeń pomiarowych nigdy nie odważyłbym się podnieść takich zarzutów bez wykonania bardzo kosztownych testów bo:

  • urządzenia są używane na całym świecie i wedle mojej wiedzy nikt inny nigdzie takich zarzutów nie podniósł, a znam zagadnienie bardzo dobrze, m.in. dlatego że znam całość literatury na ten temat, patenty urządzeń, itd.
  • gdyby urządzenia miały taką słabość to raczej nie spełniałyby wymagań urządzeń w żadnym kraju na świecie
  • wedle danych urządzeń w ich patentach oraz udostępnionych sądom USA, urządzenia wykonują wiele pulsów (pomiarów odległości) na sekundę, właśnie po to aby być w stanie odrzucić maksymalnie 10 % pomiarów odległości niespójnych z resztą pomiarów
  • wedle mojej wiedzy, urządzenie ma słabości o których GUM ani biegli tacy jak pan Teterycz nie wiedzieli bo nie przeczytali na ten temat żadnej książki, co spowodowało błędne metody użycia urządzenia w Polsce i wielu ludzi skrzywdzonych błędnymi zarzutami, ale chwilowe pojawienie się jakiegoś obiektu w wiązce nie jest jedną z tych słabości.
  • Wedle mojej wiedzy, lidar sobie poradzi z niepożądanym obiektem który pojawi się w dowolnej części wiązki przez krótki czasu. Jeżeli jest tam dłużej to lidar zmierzy prędkość tego obiektu albo wskaże błąd.

Ale skoro osoba uznana przez sądy za największy autorytet w tej dziedzinie tak opiniuje dla sądu a ani sąd ani oskarżyciel ani GUM ani Komenda Główna ani prokuratura takich opinii nie podważa to ja ich podważać też nie mam prawa.

Z tego powodu, niniejszym ogłaszam sukces. Wedle opinii Pana Teterycza, Policja nie powinna więc używać żadnych laserowych mierników prędkości bo są one podatne na losowe pomiary których nie da się wykluczyć poprzez procedury używane przez policję ani poprzez dowody sporządzane przez urządzenie ani nawet dowód wideo bo one dokumentują tylko część sekwencji pomiaru. Złożę w tej sprawie stosowną petycję do Głównego Urzędu Miar i Ministerstwa Sprawiedliwości jak tylko znajdę na to czas.

W międzyczasie, opinia powinna zostać załączona do każdej sprawy dotyczącej lidarów – tych bez kamery i tych z kamerami. Osoby skazane na podstawie opinii biegłego Teterycza mają teraz dużą szansę aby wzruszyć wyroki i uzyskać od tego biegłego odszkodowanie – ale ja nie będę nikogo teraz do tego namawiał ani się w takie sprawy angażował zwłaszcza za darmo – co wyjaśnię poniżej.

Największy sukces Stowarzyszenia Prawo na Drodze

Najciekawsze jest to że, niewątpliwie, jest to wielki, największy znany mi sukces Stowarzyszenia Prawo na Drodze, a zwłaszcza jego Prezesa, ks. prof. Mezglewskiego bo to on jest uniewinnionym kierowcą. Zastanawiające jest jednak to dlaczego detalami tego sukcesu nie chciał się pochwalić na cały świat czego ma wyraźny zwyczaj. Z każdym najmniejszym, nawet nie swoim sukcesem biegali do mediów i do telewizji a tutaj cisza. Nic. Najbardziej przełomowy wyrok i żadnego programu w telewizji? Nie chcieli się nawet podzielić z nikim detalami sprawy. Zaprosić biegłego Teterycza z którym w części programów wystąpili? Pochwalić się tą sprawą razem.

Jest to szczególnie istotne dlatego że Stowarzyszenie wcześniej się podjęło reprezentować wielu kierowców i ci kierowcy zostali skazani na podstawie opinii biegłego Teterycza, pomimo tego że niektórzy skazani kierowcy mieli niepodważalne dowody że nie przekroczyli prędkości – np. z zewnętrznej firmy monitorującej która dostaje namiary pozycji samochodu w czasie rzeczywistym. Wedle biegłego Teterycza, sąd miał obowiązek odrzucić te dowody m.in. dlatego że GUM… nie legalizował systemu GPS w Polsce.

Moje zmagania z biegłym Teteryczem

Na prośbę wielu osób, w tym specyficznie osób ze Stowarzyszenia Prawo na Drodze w tym Prezesa ks. prof. Mezglewskiego, zgodziłem się skonfrontować niektóre opinie biegłego Teterycza, wskazując wyraźne błędy w obliczeniach czy negowanie informacji z oficjalnej dokumentacji urządzenia, w tym jego instrukcji obsługi. Mowa tutaj o prawdziwych instrukcjach obsługi, nie tych doktorowanych w Polsce. Stowarzyszenie specyficznie zgodziło się że warunkiem mojej pomocy było że mają złożyć skargę do prokuratury na oraz wytoczyć biegłemu Teteryczowi proces cywilny za pisanie fałszywych opinii i w ten sposób jednym procesem pomóc wielu poszkodowanym osobom. Nie mogłem przecież nieodpłatnie pomagać setkom osób w całej Polsce które miały sprawy w sądzie – a profesjonalna polemika opinii za którą biegły bierze 5000 zł to koszt co najmniej pięciokrotnie większy. Chodziło o zebranie materiałów aby wytoczyć jeden profesjonalny proces. To było niewykonalne aby te same rzeczy argumentować w każdej sprawie w każdym sądzie zwłaszcza bez pobierania za to opłaty – bo Stowarzyszenie jest biedne, obwiniony się już wykosztował na prawników, itd., itp.

Materiały zostały zebrane a biegły Teterycz na dodatek pomawiał mnie w każdy możliwy sposób w każdej sprawie sądowej gdzie padało moje nazwisko albo gdzie napisałem kontr-opinie do opinii biegłego Teterycza. Np, kiedy wskazałem że jego fantazje przeczą instrukcji obsługi urządzenia i elementarnej matematyce, on stwierdził że to nieprawda że on instrukcji nie przeczytał. On ją przeczytał ale się z nią nie zgadza bo rzekomo tylko osoba z dyskalkulią nie rozumie że instrukcja jest błędna i że proste obliczenia pokażą że instrukcja jest błędna a ja być może jestem upośledzony bo tego nie widzę. Jaki to przyjemny człowiek ten biegły.

I tu jest mały, tyci problem – urządzenie jest używane na całym świecie a instrukcja urządzenia i jej podobne zostały sprawdzone przez tysiące specjalistów na całym świecie przez niemal 30 lat używania urządzeń. To oznaczałoby że cały świat ma dyskalkulię, projektant i producent urządzenia, urzędnicy rządowi ds. pomiarów kilkudziesięciu krajów, setki tysięcy naukowców i biegłych, oni wszyscy są upośledzeni a jedyną światłą, nieupośledzoną osobą jest biegły Teterycz. Ale, próbowałem mieć otwarty umysł i prosiłem wielokrotnie biegłego Teterycza aby mi pokazał te obliczenia które udowodnią że instrukcja jest błędna. Nie zrobił tego ale kontynuował swoje teorie w sądach co powodowało że niewinne osoby były skazywane a (rzadziej) winne uniewinniane. Kiedy niektórzy obwinieni próbowali się domagać aby wyjaśnił te rzeczy to twierdził że są to tajne sekrety którymi producenci podzielili się tylko z nim.

Tu trzeba przypomnieć że biegły Teterycz nie ma żadnego wykształcenia technicznego (nawet zawodówki) i żadnego wyższego – tylko liceum ogólnokształcące. Nie ma też żadnego doświadczenia technicznego poza sprzedażą i wsparciem technicznym sprzedaży różnych urządzeń (drukarki, modemy, wykrywacze radarów, itp). Z tego powodu negowanie przyjętej przez cały świat wiedzy jest troszeczkę… „odważne”. W odróżnieniu od pana Teterycza ja natomiast zaprojektowałem dużą liczbę urządzeń pomiarowych i testowych w USA, które np. można zobaczyć podczas każdego wyścigu samochodowego w USA i nigdy nie twierdziłem niczego czego nie da się w każdej chwili udowodnić na podstawie literatury i testów urządzeń – które też samodzielnie wykonałem aby mieć pewność. Jakby było inaczej to i GUM, i biegły Teterycz, i KGP i dystrybutorzy urządzeń by mnie na pewno już za coś próbowali skarżyć.

Pomimo tego biegły Teterycz nie tylko nie wycofał się ze swoich fantazji ale eskalował proces zniesławiania mnie. Np. napisał donos na mnie do autora książki Zrozumieć Policyjny Radar i Lidar którą przetłumaczyłem i wydałem w Polsce właśnie po to aby biegli i GUM w Polsce mogli się dokształcić jak profesjonalne policje używają urządzenia pomiarowe. Książka to materiały szkoleniowe policji USA które każdy policjant musi przestudiować i z których musi zdać egzamin zanim dostanie uprawnienia do sporządzania pomiarów dowodowych.

Najpierw pan biegły Teterycz argumentował że ja nie znam angielskiego czy/i polskiego, potem stwierdził że książka jak i instrukcje obsługi urządzeń są błędne bo.. on wie lepiej bo go mianowali na biegłego sądowego w Polsce. Autor książki troszkę się oburzył i doradził biegłemu Teteryczowi:

Potrzebujesz [pan] przypomnieć sobie elementarne lekcje trygonometrii i przejrzeć podstawowe wzory na prędkość bo absolutnie nie masz pan racji.

Nawiasem mówiąc, pańskiemu posługiwaniu się językiem angielskim też przydałaby się poprawa. Moim zdaniem, gramatyka Pana Janczewskiego jest bez zarzutu. Pańskie listy są pełne błędów.”

Fragment listu autora do J. Teterycza moje tłumaczenie

Biegły Teterycz się potem wielce obraził na autora książki, bo on, biegły Teterycz „pomaga policji” a rzekomo ja paraliżuję policję w Polsce, itd., itp. i jestem „Bushrangerem”. Bushranger to słowo z historii Australii. Dotyczy zbiegłych więźniów którzy ukrywali się po lasach i mordowali policjantów.

Skarga na biegłego Teterycza do Ministerstwa Sprawiedliwości

Po tej eskapadzie pana biegłego uważałem że zebrałem wystarczająco dużo dowodów aby złożyć skargę na biegłego Teterycza tak jak prosiło mnie wiele osób które czuły się przez tego pana poszkodowane. I wtedy się okazało że ani prezes Stowarzyszenia Mezglewski ani Stowarzyszenie nie podpiszą się pod skargą bo to tylko „warcholstwo” i moje „prywatne rozrachunki” z biegłym Teteryczem. Co więcej, pan Mezglewski rozkazał mi że nie wolno od teraz konfrontować biegłego Teterycza bo… są gorsi biegli. Nagle stałem się lokajem Mezglewskiego który ma kierować się nie wiedzą techniczną i matematyką ale który atakuje tych innych biegłych bo wedle specjalistów od prawa kanonicznego to ci inni biegli, w tym biegli z doktoratami nauk technicznych nie rozumieją elementarnej matematyki podczas gdy biegły Teterycz rzekomo ją nagle zrozumiał. Z dnia na dzień, jak za machnięciem magicznej różdżki biegły Teterycz stał się dobrym biegłym dla Pana Mezglewskiego. Zachwycony tym obrotem sytuacji nie byłem i dalej nie jestem – bo uważam że zostałem wykorzystany i podle oszukany.

Samo to spowodowało dość duży rozłam w Stowarzyszeniu bo wiele osób trafiło tam właśnie dlatego że uważali się za pokrzywdzonych przez biegłego Teterycza, byli ofiarami jego opinii. Oni podpisali się pod skargą, zaufani ludzie Mezglewskiego odmówili. Dzisiaj w Stowarzyszeniu nie ma chyba żadnej osoby która podpisała się pod skargą bo Mezglewski ich wyrzucił oskarżając o różne dziwne rzeczy albo sami zrezygnowali bo nie mieli zamiaru wykonywania rozkazów atakowania mnie. W sumie to chyba pozostała jedynie garstka najbardziej zaufanych zwolenników Prezesa Mezglewskiego. To też rzekomo jest moja wina bo jakby nikt się nie dowiedział o dziwnych działaniach legislacyjnych Mezglewskiego to by dalej imponował gawiedzi że niby im pomaga.

Ja sam nigdy nie byłem członkiem Stowarzyszenia bo takie stowarzyszenia które nie potrafią wypracować właściwego modelu finansowania działalności funkcjonują na zasadach komunizmu – od każdego w zależności od ich umiejętności, dla każdego w zależności od ich potrzeb. Skoro Stowarzyszenie nie miało pieniędzy ale miało potrzeby a ja miałem umiejętności, dopiero bym sobie narobił bigosu gdybym się formalnie zgodził być członkiem czegoś takiego.

Gdyby tego było mało, pan Mezglewski postanowił się także odwdzięczyć za wszystko co dla niego i poszkodowanych osób zrobiłem poprzez storpedowanie mojej petycji dotyczącej poprawienia przez GUM błędnej dokumentacji GUMu którą poparła nawet Komenda Główna Policji i Związek Zawodowy Policjantów a której przeciwni wtedy byli głównie urzędnicy GUMu odpowiedzialni za problem. Wedle Mezglewskiego nie wolno niczego zmieniać bo samo ogłoszenie tego w prasie spowoduje wzrost piratów na drogach. Biurokraci odpowiedzialni za problem się ucieszyli, inżynierowie którzy wskazywali problem oraz policja nie za bardzo. To dopiero zrobiło bigos w Warszawie bo policja zrobiła przetargi opierając się na, powiedzmy, niezbyt rzetelnej dokumentacji, czego by uniknięto gdyby dokumentacja została poprawiona tak jak ja i inni inżynierowie się domagaliśmy. Leci jeden Prezes GUMu za drugim, kolejne interpelacje poselskie w Sejmie, lecą ministrowie ds. gospodarki a ja wciąż byłem i jestem konsultowany przez posłów i różne instytucje bo wszyscy chcą wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi a rzekomo nikt inny w Polsce nie jest w stanie im tego wyjaśnić. A to jest proste. Moim zdaniem, GUM trzeba zaorać bo wypełniono go niekompetentnymi ludźmi którzy gdyby im ktoś kazał np. naprawić tą pękniętą rurę pod Wisłą to by kombinowali żeby przepchnąć ustawę wedle której to co się rozlewa to nie ścieki ale miód i mleko co czyni Polskę krainą mlekiem i miodem płynącą. Oni decydują co jest mlekiem i miodem bo oni są kierownikami tej szatni i co im zrobisz. Moim zdaniem, zmienianie Prezesa GUMu nie da nic dopóki znaczna część urzędników GUMu nie zostanie surowo ukarana za niekompetencję bądź korupcję. Nigdy się z tą opinią nie kryłem i każdy to chyba wie. Wbrew pozorom, policja i na górze i na dole ma dość tej zabawy bo są w niej chłopcami do bicia. Interpelacje i skargi które powinny być pod adresem urzędników GUMu są składane na policjantów. Policjant na ulicy ani nie chce ani nie może dyskutować z legislacją ani decyzjami GUMu.

Ale ks. prof. Mezglewski żyje we własnym świecie, wybronił tych urzędników przed moimi inicjatywami i inicjatywami związkowców policyjnych ale pomawia sędziów że są mataczami i kłamcami bo są zmuszeni stosować chorą nowelizację Prawa o Miarach w której wprowadzeniu pomógł tym urzędnikom… Mezglewski. Pomawia policjantów że robią na niego zasadzki (aby go porwać?) kiedy jedzie do sądu bo niby jest tak wielkim zagrożeniem dla systemu. Ci policjanci którzy rzekomo robili na niego tą zasadzkę to chyba ci sami którzy mu dali mandat.

Festiwal Kłamliwych Tóg

Policjanci szykowali zasadzkę na Prezesa Stowarzyszenia Prawo na Drodze!

Mezglewski mnie też oskarża publicznie że ja biegłego Teterycza prześladuję z powodów osobistych (nie powiedział nikomu jakich) a ostatnio że niby jestem psychopatą który się uwziął na wspaniałego, najlepszego biegłego i zepsuł mu reputację. Jak – bo pomogłem Mezglewskiemu i Stowarzyszeniu konfrontować wyraźnie błędne opinie które przeczą elementarnej matematyce i logice? Mezglewski złożył prywatny akt oskarżenia przeciwko mnie, czym się pochwalił na cały świat, różne fantastyczne zawiadomienia do prokuratury że go niby nękam bo nie uległem groźbom jego fanatyków, wyłudzam od niego pieniądze, itd. itp. Biegły Teterycz ma w tej sprawie zeznawać bo oczywiście ja krzywdzę obu tych panów. Ale to sobie wyjaśnimy w sądzie.

Po tych przygodach o wiele chętniej pojadę na wojnę gdzieś do Syrii czy Donbasu niż będę się bawił w jakąkolwiek działalność społeczną w Polsce. Żonie powiedziałem żeby wzięła kałacha i mi strzeliła w łeb jak mnie kiedyś znowu zacznie kusić aby pomagać jakimś „aktywistom” zwłaszcza rzekomym prawnikom którzy nie rozumieją chyba niczego poza prawami inkwizycji hiszpańskiej. A jak jakiś prawnik mnie poprosi abym mu pozwolił np. skorzystać z toalety to mu każę wrócić z podaniem w 10 egzemplarzach i z 10 notariuszami. A jeżeli to ksiądz to podanie w 20 egzemplarzach, 20 notariuszy i 30 kominiarzy. Każdy tak powinien robić w Polsce. Tego się nauczyłem z tej przygody.

Moja żona i kałach

Ale to wszystko nieważne. Poradzę sobie, a tak naprawdę nie mogę się doczekać dnia kiedy w sądzie uda mi się w końcu przepytać zarówno pana Prezesa Stowarzyszenia Mezglewskiego jak i biegłego Teterycza.

Ale to przecież powinno być niepotrzebne. Gdyby biegły Teterycz pisał od początku takie same opinie dla innych osób jaką napisał dla ks. prof. Mezglewskiego, to przecież nikt by mnie nie prosił abym tego biegłego konfrontował. Ja przecież dla policji nie pracowałem i nie zamierzam. Nie polemizowałem z uniewinniającymi opiniami biegłych ale tylko takimi w których zgodziłem się że pomiar jest kompletnie błędny a opinia zawierała rażące błędy we wzorach matematycznych i fizycznych.

Co dalej dla osób które idą/poszły do sądów?

To że z jakiegoś (tajnego jak widać) powodu biegły pisze pozytywną opinię w przypadku kiedy obwinionym był Pan Prezes SPnD ks. prof. Mezglewski albo być może wszyscy jego przyjaciele na razie nie oznacza nic. Dobrze byłoby aby na podstawie swojej własnej opinii biegły Teterycz sam zażądał od sądów wzruszenia wyroków albo aby mu ktoś w tym pomógł. Skazano całe tłumy ludzi w oparciu o „opinie” kompletnie odmienne od tej napisanej w sprawie gdzie obwinionym był Prezes SPnD Mezglewski. Wiele takich spraw ma niemal identyczną sytuację jak ta która miała miejsce w przypadku ks. prof. Mezglewskiego.

Osoby które czują się poszkodowane przez opinie biegłego Teterycza powinni moim zdaniem próbować wzruszyć wyroki skazujące, przedstawiając powyższą opinię jako dowód. Miernik laserowy mimo wszystko nie jest w stanie sprawdzić czy za kierownicą siedzi ksiądz (którym Mezglewski jest albo przynajmniej był – nie wiem, w koloratce go nie widziałem ale wikipedia mówi że to ksiądz). Miernik nie wykonuje takich rozkazów ani nie podlega pod prawo kanoniczne. Polityka ani religia nie mają wpływu na miernik nie ważne czy się komuś to podoba czy nie. Miernik ma zawsze takie same słabości i nie jest w stanie sprawdzać czy to ksiądz. Oczywiście, jeżeli ktoś twierdzi inaczej to koniecznie niech złoży stosowne zawiadomienia do prokuratury i do Watykanu i da mi kopię. To będzie sensacja na cały świat. Lasery uwzięły się na księdza. Tysiące kierowców się skarży na pomiary, wedle sądów i biegłego Teterycza te skargi są bezzasadne, no chyba że za kierownicą siedzi ksiądz profesor. Też się wcale nie obrażę jeżeli mnie ktoś także oskarży o to że np. rzuciłem klątwę na wszystkie lasery aby się uwzięły na tego albo innego księdza. Jak szaleć to szaleć. O ile wiem to do Watykanu jeszcze nikt na mnie donosu nie wysłał. A szkoda. Mam nadzieję że Papież Franciszek będzie tak uprzejmy jak inni adresaci donosów na mnie i mi wyśle kopię. Może wydam książkę opartą o nie tak jak to zrobił Generał de Gaulle.

Osoby które idą do sądu powinny nalegać na to aby sąd uznał w/w opinię biegłego Teterycza jako dowód w ich sprawie. W razie wątpliwości sądu należy także NALEGAĆ aby Główny Urząd Miar wypowiedział się nt. opinii biegłego Teterycza. To jest istotne bo to ogranicza koszty sprawy. Urzędnicy GUM nie mogą pobierać od sądu wynagrodzenia za opinie bo to należy do ich obowiązków. Od dawna rekomendowałem każdemu aby żądali powołania urzędników GUM na świadków zamiast godzić się na opinie biegłych niezatrudnionych na etatach rządowych a które skutkują w kosztach 5000 czasami 10000 złotych i więcej. To wygenerowałoby oficjalne dokumenty których rzetelność można byłoby profesjonalnie zbadać i zgodnie z prawem podważyć. Godzenie się na „opinie” biegłych bez właściwego wykształcenia i doświadczenia technicznego to tak samo mądry pomysł jak pytanie się jakiegoś gościa pod budką z piwem co myśli nt. fizyki kwantowej. Mówiąc o biegłych, zgodziłem się szkolić biegłych w tym temacie w ramach współpracy z renomowaną polską organizacją która certyfikuje biegłych. Z mojej inicjatywy, zostaną na te szkolenia zaproszeni jako obserwatorzy urzędnicy GUM i funkcjonariusze KGP. Oczywiście nie będę uczył GŁUPOT które wymyślił na kolanie jakiś samozwańczy polski specjalista tylko opierał się w całości na uznanej na całym świecie literaturze, nie tylko tej którą przetłumaczyłem. Dałem to jasno do zrozumienia wszystkim.

O co tutaj chodzi?

Ja to już raczej wiem ale na razie nie powiem. Zapytam o to obu panów w sądzie skoro mnie skarżą. Na razie to nawet nikt chyba nie wie o co mnie skażą. Nie o to że powiedziałem coś co nie jest prawdą ale o to że nawet nie ja a Tomasz Motyliński powiedział prawdę o wydarzeniach w Warszawie co rzekomo naruszyło wolność słowa pana Mezglewskiego. Mi nie wolno rzekomo mieć własnego zdania nt. tych wydarzeń ani o nich mówić, pomimo tego że dotyczyły one działań legislacyjnych a to jest domena życia publicznego najbardziej chroniona przez wolność słowa.

Świat się prawdopodobnie tego dowie bez mojej pomocy kiedy opinia pana Teterycza w sprawie ks. prof. Mezglewskiego zostanie właściwie rozpropagowana w wszystkich sprawach dotyczących pomiarów laserowymi miernikami prędkości a nie trzymana jako największy sekret. Trzeba gorąco podziękować obu panom za to że w końcu, w końcu zrobili coś co naprawdę pomoże każdemu kierowcy a także policjantom którzy w większości wcale nie marzą o tym aby być przydrożnymi poborcami podatkowymi a którym już na pewno znudziły się burzliwe przydrożne dyskusje nt. rozporządzenia ministra w sprawie wymagań, którym powinny odpowiadać przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym, oraz szczegółowego zakresu badań i sprawdzeń wykonywanych podczas prawnej kontroli metrologicznej tych przyrządów pomiarowych (AHHHHHHHHHH!!!!!!!). Mi się już też znudziły. Jakbym był policjantem i by mnie ludzie o to pytali codziennie przez 10 lat to by mi chyba puściły nerwy.

Więc pamiętajcie – noworoczna laurka dla obu panów z podziękowaniami a potem wojaczka w sądzie z dowodem w ręce który dla was wszystkich stworzyli. Zostawcie policjantów w spokoju w tej sprawie. Oni tylko robią co im rozkazują i mają niemal zerowy wpływ na decyzje GUMu albo opinie biegłych. Jeżeli tak to rozegracie w sądzie to policjanci też was poprą. Policjanci są także ofiarami tego bałaganu.

Jak zwykle, zobowiązuję się opublikować KAŻDE sprostowanie w/w artykułu, w całości bez żadnej cenzury i dyskusji.

Sławomir A. Janczewski

SquareAd_10fpsL

Opublikowano w Biegli, Biurokracja, Sądy i oznaczono , , , , , . Bookmark permalink.

Dodaj komentarz