Kiedy opublikowałem artykuł nt. praw w Wielkiej Brytanii, który pokazywał że absolutnie pieszy nie ma tam takiego „pierwszeństwa” które mu pozwala wleźć na drogę bez patrzenia na pojazdy, rzucili się na mnie różni fanatycy którzy twierdzili że takie pierwszeństwo jest w Niemczech bo Wielka Brytania to według nich kraj zacofany. Więc też znalazłem niemieckie prawa, też je przetłumaczyłem i pokazałem że to są kompletne brednie.
Więc się na mnie rzucili ze niby w Holandii jest inaczej, dokładnie napisali to:
Ale to nie sam przepis jest zły. Proszę spojrzeć na taką Holandię, która jest jednym z bezpieczniejszych państw jeśli chodzi o pieszych i rowerzystów.
W miastach Niderlandów, według użytkowników tamtejszych dróg, przejścia dla pieszych występują o wiele rzadziej niż w innych krajach. Przez drogę można przechodzić za to wszędzie tam, gdzie pozwala na to zdrowy rozsądek. W 1995 roku zniesiono też obowiązek przekraczania ulicy w najkrótszej możliwej linii. Pieszy jest chroniony w momencie zbliżania się do jezdni – niezależnie od tego, czy znajduje się w pobliżu wyznaczonego przejścia. Ilu pieszych ginie w tym kraju na ulicach? Co roku od trzech do pięciu na milion mieszkańców. W Polsce – nawet sześć razy więcej. (Zapożyczone z internetow)
Jak przestrzegają podróżujący drogami Niderlandów: – zarówno piesi jak i rowerzyści są bardzo uprzywilejowani i w sytuacji gdy dojdzie do ich potrącenia, winny zawsze jest kierowca pojazdu silnikowego – samochodu, motocyklu, motoroweru, skutera itp.). Prawo stanowi, że kierowca pojazdu silnikowego zawsze ponosi odpowiedzialność za szkodę, chyba że mowa jest o działaniu tzw. siły wyższej. (Również zapożyczone).
Wiec jak to jest? Dlaczego w państwach, gdzie te przepisy są bardziej restrykcyjne wypadków jest dużo mniej? Trochę się to nie zgadza z głoszonymi przez pana teoriami.
Więc odpowiadam. Ja się nie opieram na „mądrościach” typu jedna baba drugiej babie powiedziała że w Holandii pieszy może to albo tamto, tylko czytam ich prawa. Taki dziwny przywilej osób które biegle znają języki obce. Żadnych takich przywilejów piesi w Holandii nie mają. Mają natomiast obowiązki (np. kolumna pieszych na drodze bez chodnika musi mieć latarki).
Tutaj link do praw drogowych w Holandii.
Oto całość artykułu który definiuje prawa pieszych (na przejściu też). Zauważcie jak krótkie to jest. To jest całość przepisów dotyczących przejścia dla pieszych:
Artykuł 49
1 Kierowcy muszą zawsze dawać pierwszeństwo osobom niewidomym lub niedowidzącym niosącym białą laskę z jednym lub kilkoma czerwonymi pierścieniami wokół niego i także wszystkim innym osobom niepełnosprawnym.
2 Kierowcy muszą zawsze ustępować pierwszeństwa pieszym i poruszającym się na wózkach inwalidzkich, którzy przechodzą, lub w sposób oczywisty oczekują na przejście przed przejściem dla pieszych.
3 Druga część nie dotyczy kierowców pojazdów silnikowych wchodzący w skład kolumny wojskowej lub zmotoryzowanego konduktu pogrzebowego.
4 ust. 2 powyżej nie stosuje się w przypadku pieszych i kierowców wózków inwalidzkich którym uniemożliwione jest przekroczenie przez czerwone lub migające bursztynowe światło na przejściu dla pieszych.
Więc jeszcze raz, ludzie. W Holandii, Wielkiej Brytanii i Niemczech kierowca ma obowiązek bezpiecznie zatrzymać się i umożliwić pieszym przejście przez drogę na przejściu dla pieszych kiedy ci już przechodzą przez przejście albo w sposób oczywisty oczekują na przejście. Nie kiedy są kilka metrów od przejścia, nie kiedy idą chodnikiem w pobliżu przejścia, nie kiedy są w bramie w okolicy przejścia albo gdzieś za drzewem. Nie ma żadnych bredni o zachowywaniu ostrożności i przewidywaniu zachowania pieszego na wyrost – są wyraźne instrukcje co ma robić pieszy i kierowca. Czyli to o czym mówię od dawna. Zero demagogii, proste instrukcje. Kiedy kierowca widzi pieszego który w sposób oczywisty oczekuje na przejście i może zatrzymać pojazd bezpiecznie to ma obowiązek to zrobić i przepuścić pieszego przez przejście.
Czy pieszy ma prawo łazić całą szerokością drogi?
W żadnym wypadku pieszy w Holandii nie ma prawa łazić po drodze poza przejściami dla pieszych. Tak samo rowerzysta nie ma prawa jechać po drodze kiedy przy drodze jest droga dla rowerów:
Tereny rekreacyjne
Czy są miejsca w Holandii gdzie piesi mogą chodzić całą szerokością drogi? Tak – na terenach tzw. rekreacyjnych które w Polsce nazywa się strefą zamieszkania. I oczywiście, żaden rozsądny kierowca nie ma nic przeciwko temu że np. rynki w małych miasteczkach są zamieniane w takie „strefy rekreacyjne” kiedy miasto wybuduje obwodnicę wokół miasta. Zwłaszcza kierowcy ciężkich pojazdów którzy często muszą przez takie rynki w Polsce wciąż jeździć, nie z własnego wyboru.
Polski „problem”
Więc, dokładnie tak jak to miało wcześniej miejsce z radarami, całość polskiej legislacji oparła się o opinie ludzi którzy sami mianowali się na „ekspertów” a potem wymyślili brednie i wpisali je w prawo. Po co?
Więc, powtarzam jeszcze raz. Problem z polskimi regulacjami jest taki że są demagogiczne i sprzeczne. Nie są wyraźnymi instrukcjami ale demagogią. To pozwala na „kreatywne” interpretowanie tych przepisów. Ustawodawcy sami wielokrotnie przyznali (np. w odpowiedzi na interpelacje poselskie) że ich intencją nie było dawanie pierwszeństwa pieszemu który być może będzie wkrótce chciał wchodzić na przejście. Nawet tak naprawdę nie chcieli i nie dali pierwszeństwa pieszemu który wyraźnie oczekuje na przejście a to moim zdaniem jest błędem. Zmusza pieszych w miejscach o dużym natężeniu ruchu do niebezpiecznych zachowań.
Ale właśnie skoro zawarto tam termin „pieszy wchodzący” nie definiując go wyraźnie, różni aktywiści z pomocą niezbyt mądrych moim zdaniem prawników postanowili to przeinterpretować i twierdzić że pieszy ma prawo wchodzić na drogę bez zatrzymywania się a kierowcy muszą być na tyle „ostrożni” aby to zawsze umożliwić. Według niektórych z nich, pieszy w Polsce rzekomo ma uprawnienia podobne do… pojazdów uprzywilejowanych:
To możliwe nie jest i doprowadza do wielu nieszczęść na drogach. Wielu pieszych którzy uwierzyli w propagandę o tym ich bezwzględnym pierwszeństwie i uprzywilejowaniu ginie i będą ginąć na drogach.
Nieprecyzyjna legislacja jest zabójcza
I znowu różni geniusze będą się spierać że to nie jest taki duży problem. Jest. Oto dlaczego. Jeżeli można twierdzić że pieszy który się zatrzymał i czeka jest „wchodzącym” na przejście i ma pierwszeństwo to tym bardziej pierwszeństwo ma pieszy który nigdy się nie zatrzymał i wszedł. To powinno być oczywiste dla każdej osoby które coś potrafią poza mąceniem.
Z drugiej strony, jeżeli legislacja definiuje że pieszy który wyraźnie czekał aby bezpiecznie przejść w ten sposób uzyskał pierwszeństwo to głupi baran który wlazł bez czekania nigdy tego pierwszeństwa nie dostał. Proste słownictwo rozwiązuje wiele problemów. Ale w Polsce niestety wiele osób chce żyć z mącenia.



