Misie od UltraLyte – zmarnowany talent

263

Wujek Faza znowu w telewizji wystąpił. Dzięki zaproszeniu TVN24 i Mariusza Wróbla. Bawiłem się pysznie. Pytali czy to możliwe że niewyszkolony operator może pokazywać tym urządzeniem kompletne bzdury – to im pokazałem. Na przykład pokazałem jak Mariusz Wróbel jadąc 50 km/h mógłby dostać mandat za 260+ km/h. Powoli postaram się przeanalizować dlaczego takie rzeczy są możliwe i przy braku właściwych szkoleń policjantów – NAGMINNE.

W związku z tym że absolutnie nikt w Polsce nie zapoznał się z detalami działania tego urządzenia, całość „wiedzy” na ten temat to jakieś opowieści z mchu i paproci które jakiś dostawca, czy urzędnik GUMu, czy policyjny spec, czy „biegły” spłodził na poczekaniu a które absolutnie przeczą nie tylko matematyce i fizyce ale też zdrowemu rozsądkowi. Zupełnie nikt nie próbował się nawet zapoznać z żadną literaturą na temat tych urządzeń i właściwych sposobów ich używania.

Np. w Polsce wszyscy nasi (splunąć 10 razy) „eksperci” twierdzą że potrafią za każdym razem bezbłędnie trafić w tablicę rejestracyjną, jak wymaga instrukcja, i zmierzyć z odległości nawet 1000 m. Aha. Bardzo się cieszę. Trafienie w tablicę rejestracyjną o wysokości 11 cm z odległości 1000 m oznacza że bez problemu za każdym razem trafią w cel o wysokości 1,1 cm z odległości 100 m i w cel o wysokości 0,11 cm albo 1,1 mm z odległości 10 m.

Wielkie talenty nadające się na olimpiadę

Tu się dobrze składa bo właśnie jest dyscyplina olimpijska dotycząca takiego strzelania z pistoletu-wiatrówki. Aby dostać perfekcyjny wynik (co się nigdy nie zdarzyło) należy trafić za każdym razem w cel o średnicy 11,5 mm z odległości 10m.

10 meter air pistol

Cel w tej dyscyplinie ma rozmiar 17 cm na 17 cm a najmniejsze koło ma średnicę 11,5 mm i trafienie w niego daje maksymalne 10 punktów.

Jak nasze policyjne spece potrafią trafić za każdym razem z tej odległości w cel o średnicy dziesięć razy mniejszej no to na pewno zdominują dyscyplinę przez długie lata bo to podobne osiągnięcie co znalezienie kogoś kto byłby w stanie wspiąć się na każdą górę 10 razy szybciej niż Justyna Kowalczyk albo Marit Bjoergen. Nie marnować tych talentów do cholery na jakieś krawężnikowe przepychanki tylko od razu na olimpiadę wysłać bo bez tego to talent się tylko marnuje a potem ze stresu niedocenienia robi różne dziwne rzeczy. Na przykład to:

„Za odebrany dokument wystawiono Pokwitanie”

Tak tak, po tym jak kierowcy protestującemu dziwny pomiar UltraLytem siłą odebrano Prawo Jazdy pomimo odmowy przyjęcia mandatu, policjant zeznał że w odwecie wystawiono „Pokwitanie”.

pokwitanieWięc nie protestować tych pomiarów, nie odmawiać podpisywania mandatu, bo inaczej policjant wystawi „Pokwitanie” i dopiero będzie problem bo co by człowiek zrobił albo powiedział to będzie to obraza majestatu policjanta i jego „Pokwitania”.

Co należy robić?

Skoro żaden „autorytet” w Polsce nie przeczytał żadnej książki jak te urządzenia działają zanim zabrali się do mierzenia, te książki muszą w końcu przeczytać obwinieni i ich adwokaci. Po to jedną z nich właśnie wydaliśmy.

„Zrozumieć policyjny RADAR i LIDAR. Podręcznik amerykańskiej drogówki.”

Między innymi opisuje ona te legendy mierzenia laserowym miernikiem (lidarem) z odległości 1000m. Tak, w USA 20 lat temu, czyli już w rok po debiucie tych urządzeń też próbowano takie kity ludziom wciskać. Tyle że tam jest to trochę trudniejsze bo w USA niemal każda osoba strzelała ze spluwy i raczej wie że to trafianie w tablicę rejestracyjną z odległości 1000 m to chora fantazja. Więc jak sędzia to usłyszał to też chciał wiedzieć jak to jest możliwe aby z pistoletu czy lasera trafić w tablicę rejestracyjną z odległości 1000 m. Więc wezwał inżynierów firmy LTI (czyli producenta UltraLyte) aby zeznali jak to się robi.

Inżynierowie firmy LTI zeznali, że testowali urządzenie o którym mowa na zamkniętym okrężnym torze na specjalnie zmodyfikowanych pojazdach wyposażonych w wielkie wklęsłe lustro zamontowane na przodzie pojazdu – aby zapewnić dobry sygnał zwrotny. Podczas zadawania pytań przyznali że nigdy nie testowali lidaru na drogach publicznych przy użyciu normalnych pojazdów różnych typów, rozmiarów i kolorów.

W reakcji na te zeznania, sąd kompletnie zakazał używania lidarów. Przez następne 18 miesięcy, Policja Stanowa New Jersey testowała i udokumentowała 1908 oddzielnych testów w różnych konfiguracjach. To doprowadziło do ustanowienia obowiązujących standardów używania lidaru. Testy, między innymi, wykazały że nie sposób jest uzyskiwać wiarygodne pomiary dowodowe przy użyciu lidaru z odległości większych niż 1000 stóp (305 metrów), ale także że funkcjonariusze muszą być dobrze przeszkoleni w używaniu lidaru, muszą stosować metody ustanowione dla radarów – pełną historię śledzenia, i że muszą codziennie sprawdzać kalibrację celownika, i że przestrzeganie tych zasad jest absolutnie niezbędne aby gwarantować rzetelne pomiary i eliminować efekty lidaru (błędy) takie jak ślizg bo boku pojazdu, drodze bądź obiektach przy drodze.

Czy odległość to jedyny problem?

Absolutnie nie. Nie tylko trzeba raz trafić w cel ale utrzymywać to trafienie w cel przez co najmniej 0,3 s (najkrótszy możliwy czas pomiaru). To czyni trafianie lidarem TRUDNIEJSZYM niż trafianie z pistoletu bo pistoletem wolno poruszyć po pełnym wciśnięciu spustu – bo pocisk już został wystrzelony. Lidar dalej „strzela” jak spust jest wciśnięty do dechy.

W związku z tym że dokładne trafienie nawet z odległości 300 m jest niemożliwe, wiązka lidaru jest celowo poszerzona aby była stożkiem (a nie cienkim walcem) aby kompensować CZĘŚĆ problemów. Aby wiedzieć co to za problemy trzeba rozumieć detale działania algorytmu obliczania prędkości użyte w lidarze. Tylko wtedy jest się w stanie zrozumieć poprawne zasady używania lidarów które każdy operator powinien znać. W Polsce natomiast, po raz kolejny, różne samozwańcze „autorytety” nakłamały że lidar jak radar to cudowne urządzenie które zawsze działa poprawnie, nawet jak nikt nie wie jak je należy używać.

Nikt nawet nie wie po co zamienia się ten walec lasera w stożek przy pomocy soczewek, i dlatego nasze regulacje wymagają rozbieżności wiązki „nie większej niż 3 miliradiany”. To jest kompletnie głupie, a poza tym czyni że UltraLyte dopuszczono do użytku w Polsce w pogwałceniu tego prawa bo producent twierdzi że rozbieżność nominalna wynosi 3 miliradiany, natomiast testy dostarczone do GUMu pokazują że rozbieżność jedynego przetestowanego urządzenia to około 4 miliradiany w pionie i 2 miliradiany w poziomie. 4 jest chyba większe od wymaganego 3, nieprawdaż?! Normalnie to byłby to niezły problem, ale w Polsce nie takie rzeczy się przepychało.

Natomiast testy „praktyczne” w Polsce, znowu, tak jak dla radaru to kompletna porażka. Jedyne praktyczne testy lidaru które wykonano podczas procedury zatwierdzenia typu to pomiary prędkości pojazdu w odległości 80 metrów – co udokumentowano w programie.

reklama:

SquareAd_10fpsL

Poprzednie wpisy na podobny temat:

Opublikowano w Biurokracja, Komedia, policja, Sądy i oznaczono , , , , . Bookmark permalink.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Uwaga: Jeżeli odpowiadasz na inny komentarz, naciśnij "Odpowiedz {autor} ↵" przycisk!
Przydatne Funkcje HTML:
<blockquote> Cytowany Fragment </blockquote>
<a href="URL Linku"> Opis Linku </a>