Protesty rolników, czyli kolejny „Dzień Świra” w Polsce

Z góry zaznaczę że ROZUMIEM problemy rolników. Problem polega na tym że wywalając np. ten obornik przed domem rodziców Hołowni po prostu pokazują że nie mają zielonego pojęcia kto jest odpowiedzialny za ich problemy. Ten obornik należałoby raczej zrzucić przed każdą siedzibą PiSu, kuriami oraz każdym sądem i prokuraturą w Polsce co postaram się wyjaśnić.

Winienie Unii

Teraz nagle się okazuje że Unia jest zła i rolnicy chcą od tego zła uciec a wujek Putin ma nas od tej Unii uratować bo nikt inny nie chce.

Przypominam. Kiedy Polacy głosowali za wejściem do Unii Europejskiej, Unia była wyłącznie blokiem handlowym. Potem, na mocy Traktatu Lizbońskiego przekształcono ten blok handlowy w superpaństwo. Skoro Traktat Lizboński zrobił z Polski „republikę” tego superpaństwa, („eurokołchozu” jak teraz nazywają go rolnicy) to nie wolno było się na to zgadzać bez referendum bo to kompletnie negowało wiele zapisów Konstytucji RP, między innymi dotyczących suwerenności i wymiaru sprawiedliwości, itp. Uważałem i uważam że Lech Kaczyński i rządzący wtedy PiS którzy samowolnie zgodzili się na ten traktat bez referendum są winni de facto zdrady.

Ja próbowałem to protestować wtedy, na tej podstawie, bo, dobrze znam Zachód i wiedziałem że wchodzenie do tego superpaństwa na zasadach skrajnie niekorzystnych dla Polski i zanim sami wyczyścimy ten nasz chlew w urzędach i sądach źle się skończy. Mam taki dziwny nawyk czytania traktatów czym niewiele osób grzeszy jak widać w Polsce. Oczywiście, wtedy ja i inni którzy to protestowali zostali uznani za świrów:

  • Rolnicy chcieli Unii bo dla nich to był wujek z workiem kasy w postaci dotacji rolniczych
  • Kościół chciał nas w Unii bo im się wydawało że dzięki unii będą „ewagelizować” Europę Zachodnią na katolicyzm. Rydzyk się tym chwalił, a zachodni politycy tarzali się ze śmiechu
  • Politycy chcieli Polski w Unii bo dzięki temu każdy cham mianowany na polityka głównie przez swojego księdza nagle stawał się graczem „światowym” pomimo tego że niewielu z nich się potrafiło nauczyć czytać ustawy, traktaty że o językach obcych już nie wspomnę

Chore państwo

Polskie rolnictwo, i niemal każda inna gałąź gospodarki w Polsce, są nierentowne bo nie mamy działającego systemu sprawiedliwości który potrafi karać poważne przestępstwa które naszą gospodarkę systematycznie niszczą. Dla przykładu, podam kilka afer które niemal kompletnie uniemożliwiły eksport polskich produktów rolniczych do normalnych krajów:

  • „Odświeżanie” przeterminowanego, zwracanego ze sklepów, mięsa firmy Krakus przez mycie go w chemikaliach i sprzedawania go jako świeżego. Zniszczono w ten sposób starą markę nad której wypromowaniem pracowano przez kilkadziesiąt lat. Czy ktoś za to odpowiedział karnie?
  • „Suszenie” soli odpadowej, skażonej groźnymi chemikaliami i sprzedawanie jej jako soli spożywczej. Czy ktoś za to odpowiedział karnie?
  • Lewe certyfikaty fitosanitarne na podstawie których oszuści sprzedawali śmiecie jako rzekomo pochodzące od renomowanych polskich firm. Te certyfikaty były po prostu wydrukami ze zwykłej drukarki które każdy mógł fałszować. Czy ktoś za to odpowiedział karnie?
  • Kupno wielu kontenerów ~30 letnich przeterminowanych wojskowych konserw ze Szwecji i sprzedawanie ich w produktach typu pierogi z mięsem które miały zawierać… świeże mięso. Czy ktoś za to odpowiedział karnie?
  • Kupno skażonego „zboża technicznego” z Ukrainy którego nie wolno było użyć nawet jako paszy dla zwierząt i wprowadzenie go do obrotu jako zboża dla ludzi. Czy ktoś za to odpowiedział karnie?

Każdy taki numerek kompletnie niszczy możliwość eksportu polskich produktów rolniczych, więc co? Rząd ma zmusić Polaków aby te rzeczy jedli nawet kiedy nie chcą?

Za każdym razem kiedy się coś takiego wydarza w Polsce, każdy zagraniczny importer wysyła zapytania do Polski czy te problemy zostały zaadresowane. Muszą, bo tego wymagają od nich przepisy i zasady odpowiedzialności karno-cywilnej za to co sprzedają. Skoro często dostają odpowiedzi typu „odwal się bo tu jest Polska i my jesteśmy kierownikami tej szatni” to im po prostu NIE WOLNO niczego importować z Polski.

W ten sposób polskie wyroby trafiały głównie na rynki, nazwijmy to „mniej wymagające”, np. do Rosji a to się skończyło na długie lata z powodu wojny. Ale już przed wojną nawet tam się na to zaczęli skarżyć po tym numerku z tymi certyfikatami fitosanitarnymi. Rosjanie zażądali aby polscy urzędnicy przestali się wygłupiać z papierkami które byle dzieciak z drukarką potrafił fałszować. Urzędasy ich olali. Rosjanie olali import wyrobów mięsnych z Polski i zaczęli sprowadzać mięso np. z Argentyny. Wtedy w Polsce był wielki wrzask że Rosjanie „dyskryminują”. Nikt nie rozumiał że trzeba by w końcu dobrze kopnąć w tyłek tych polskich biurokratów w tyłek za to co robią.

Dlaczego urzędasy robią co robią?

A dlatego że my nie mamy urzędów i sądów ale gangi które po prostu uważają że ich zadaniem jest legalizowanie i krycie chamstwa. Przekręty są robione przez osobników powiązanych z nomenklaturą (polityczną, sądową, czy kościelną), i ich ruszyć „nie wolno” bo by się pewnie cały domek z kart zawalił.

Np. znam przedsiębiorcę który potrzebował ciężką maszynę do gięcia grubych blach. Poszedł do niby renomowanego dystrybutora, powiedział czego chciał. Ten wtedy nie miał niczego na sprzedaż co by spełniało wymagania. Ale kilka dni potem zadzwonił i powiedział że teraz ma. Przedsiębiorca kupił tą maszynę i od razu się okazało że co kupił to taki niedziałający maszynowy Frankensztain którego dostawca sklecił z tego co miał na poczekaniu na przysłowiowym kolanie, samowolnie wymyślając nową desygnatę renomowanego producenta i umieszczając go na maszynie. To było oczywiste od początku ale dostawca twierdził że to inna maszyna do której po prostu „zgubił” dokumentację. Twierdził też że kupiec winny bo nie sprawdził maszyny na miejscu. Sęk w tym że mowa o ciężkiej maszynie której nie WOLNO było uruchomić bez zakotwiczania jej w posadzce. Gdyby ktoś próbował, maszyna by się na niego przewróciła i go zgniotła.

W normalnym kraju za samo sfałszowanie desygnaty renomowanego producenta firemka byłaby zamknięta w ten sam dzień. W Polsce procesowanie z nią trwało ponad 10 lat i przez cały czas to kupiec musiał udowadniać że sprzedano mu Frankensztaina a nie dostawca że sprzedał rzekomo renomowany, działający produkt z gwarancją. Były skargi do ministerstw, prezydenta RP, nic. Sąd uznał że musi bronić dostawcę swobodną oceną dowodów. Na końcu pomogłem ja bo na podstawie cyfrowej obróbki zdjęć obu rzekomo różnych maszyn udowodniłem że pierwsza sub-standardowa maszyna była użyta jako trzon tego sprzedanego Frankensztaina. Na zdjęciach były ledwo widoczne skazy/ślady uderzeń w panelach maszyny które udowodniały że to ta sama maszyna. Też o mało nie miałem problemów z powodu zaangażowania w sprawę bo sąd/sprzedawca próbowali twierdzić że moja opinia jest fałszywa. Tak sprawa trafiła do Instytutu Badań Sądowych w Krakowie który… potwierdził moją opinię i tak przynajmniej w tym przypadku nie zostałem mianowany na kozła ofiarnego odpowiedzialnego za ten burdel niby. Tak to działa w tym kraju zazwyczaj – rączka rączkę myje a jak ktoś „podskakuje” to się go wrabia w odpowiedzialność za przestępstwa w których nie chciał brać udziału a które pomógł ujawnić.

Dlaczego rolnicy atakują Hołownię i Tuska?

Problemy rolników zaczęły się od rządów Hołowni/Tuska a nie wcześniej? Jak to możliwe? Wszystko wskazuje na to że są do tego podburzani przez kler, któremu bardziej chodzi o bronienie własnego koryta a nie rolników, ludzie. Jeden taki artysta ksiądz (z doktoratem z KULu tak a propos) próbował nawet podburzać rolników aby w „30 chłopa” wtargnęli do biura Tuska i go stamtąd wywieźli. Aby ratować rolników czy kler od odpowiedzialności za pedofilię np. ???

Weźcie 30 chłopa, wynieście pana ministra Tuska. Wynieście go i wywieźcie. Nie ma problemu. Ja jestem za — mówi mężczyzna na nagraniu. Gdy jeden ze stojących przy nim rolników zwraca uwagę, że ksiądz namawia do prowokacji, odparł: — To nie jest prowokacja. Ja nie głosowałem ani na niego, ani na jego partię.

Dlaczego ten kleszy artysta jeszcze nie dostał zarzutów karnych???

Art. 255. Kodeksu Karnego

§ 1. Kto publicznie nawołuje do popełnienia występku lub przestępstwa skarbowego, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

§ 2. Kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

§ 3. Kto publicznie pochwala popełnienie przestępstwa, podlega grzywnie do 180 stawek dziennych, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

 

Co rolnicy powinni zrobić z obornikiem i gnojówką?

Jeżeli tak bardzo chcecie widowiskowo protestować za pomocą środków wizualno zapachowych i nie boicie się za to odpowiedzialności karnej to bardziej miałoby sens zrzucić ten obornik przed biurami ludzi którzy przez lata niszczyli państwo polskie a nie przed domem rodziców Hołowni który dopiero zabiera się do rządzenia. Jeżeli Hołownia porządzi przynajmniej przez rok i dalej nie zrobi porządku z pogardą dla prawa i gangsterami działającymi w urzędach, prokuraturach i sądach to wtedy będziecie mieć jakieś racjonalne uzasadnienie waszych działań. Dzisiaj takich nie ma.

Opublikowano w Biurokracja, Konstytucja, Kościół, Sądy i oznaczono , , . Bookmark permalink.